Obcy. Wyjście z cienia recenzja

MIŁE ZASKOCZENIE

Autor: @mrocznestrony ·3 minuty
2024-01-26
Skomentuj
3 Polubienia
Nie tak dawno skończyłem tetralogię "Obcego" opartą na scenariuszach filmowych. W przypadku tego typu publikacji nie da się jednoznacznie rozdzielić powieści i filmów, bo niejako jedno wynika z drugiego. Słaba fabuła scenariusza, siłą rzeczy wpływa na książkę, bo i Autor książki, nawet jakby chciał iść w nieco inną stronę, to nie może, bo scenariusz. I koło się zamyka. Sięgając po nowy cykl rozgrywający się w uniwersum "Alien" byłem, może i nie pełen obaw, bo to za dużo powiedziane, ale... powiedzmy ostrożny. Ostrożny, tak jak podczas spotkania łosia w lesie, którego chcesz sfotografować i dziękujesz bogu za teleobiektyw, a jednocześnie korci cię podejść jak najbliżej, aby nacieszyć oczy wielkim i pięknym zwierzęciem. No, to było coś takiego, a także przyświecała mi stara maksyma życiowa Jacka Reachera: "Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze". A co mnie spotkało?

Hmmm... No, pozytywne zaskoczenie. Ot co. Może zacznę od tego, że "Obcy: Wyjście z cienia" należy wcisnąć między pierwszą a drugą część filmu (lub książek na podstawie scenariuszy). Mija 37 lat od wydarzeń na pokładzie Nostromo i w zupełnie innej części kosmosu, pod powierzchnią planety LV-178, górnicy niechcący budzą ksenomorfy. Niedopitki próbują wrócić na Stację Kosmiczną "Marion", ale dochodzi do katastrofy w wyniku której ginie wiele osób, dochodzi do poważnych uszkodzeń, a stacja zaczyna opadać ku przeklętej planecie. Po śmierci dowódcy, władzę na "Marion" obejmuje główny inżynier Hoop i nadając komunikat SOS, ściąga do siebie kapsułę ratunkową, na której pokładzie śpią sobie snem zahibernowanych Ripley i mruczący rudzielec Jones. Przy "Marion" jest zacumowany jeden z promów, na którego pokładzie żywe pozostają jedynie ksenomorfy, głodne i wkurzone. A doświadczenie pani bosman będzie przydatne w walce z wrogiem, który ma tylko jeden cel: zabić wszystkich.

Wydawać by się mogło, że "Obcy: Wyjście z cienia" to kolejny akcyjniak rozgrywający się w kosmosie, w którym jedyne co znajdziemy, to szybkie tempo i szybką śmierć kolejnych bohaterów. Nic bardziej mylnego. Napisana w 2014 roku powieść Tima Lebbona, autora m.in. trylogii "The Rage War" osadzonej również w uniwersum Obcego, to dreszczowiec science-fiction z elementami akcji, ale w przeciwieństwie do "Obcego: Decydujące starcie" czy "Obcego 4: Przebudzenie", ta akcja nie dominuje całej fabuły. Tim Lebbon daje nam za to ciekawą historię, w której nieco bardziej zgłębimy mitologię ksenomorfów, ale także tych, którzy być może stworzyli te bestie, a może byli tylko ich kolejnymi ofiarami? W każdym razie pojawia się zupełnie nowy gatunek obcych, owszem wymarły, ale jednak, a także resztki ich cywilizacji, na którą natrafia Ripley i jej nowi znajomi. To jest zresztą bardzo mocny wątek tej powieści. "Obcy: Wyjście z cienia" to już nie tylko ciągła ucieczka przed potworami z kosmosu, ale konkretna opowieść, która sprawia, że ciężko się od tej książki oderwać. Serio, ta nowa odsłona uniwersum to naprawdę miłe zaskoczenie i dowód na to, że jest coś jeszcze do opowiedzenia.

Ale "Obcy: Wyjście z cienia", to nie tylko bardzo dobra fabuła, ale i zupełnie inne podejście do bohaterów. Już A.C. Crispin próbowała coś z nimi zrobić w "Obcym 4", ale wiadomo - wiązał ją scenariusz. W mojej ocenie bardzie słaby scenariusz. Tim Lebbon tego problemu nie miał i napisał kilka bardzo ciekawych postaci w tym... Ellen Ripley. Tak, Ripley nabiera tu charakteru. Nie jest już zimną heroską samotnie stającą w szranki z bestią z kosmosu. Lebbon dał jej wiele cech, czyniąc z niej babkę z krwi i kości, która boi się, tęskni, ma wyrzuty sumienia, która jest gotowa do poświęceń, i której serduszko zaczyna bić nieco szybciej, gdy w pobliżu przemyka kapitan Hooper. Sam Hoop to też postać niepozbawiona głębi. Jest nawet trochę podobny do Ripley, oboje porzucili najbliższych, choć Ellen myślała, że na znacznie krócej. I żebyśmy się dobrze zrozumieli: nadal jest tu sporo akcji, wciąż bohaterowie umierając i robią przy tym sporo bałaganu z własną krwią, wnętrznościami i oderwanymi kończynami, ale w tej powieści widać tę twórczą swobodę, tę oryginalność, czego filmowej tetralogii, z wiadomych względów brakowało.

Takie zaskoczenia to ja lubię. Nawet bardzo, dlatego też z tym większą przyjemnością polecam Wam tę powieść. "Obcy: Wyjście z cienia" to może i nie wybitne dzieło, do tego mu daleko, ale i to uniwersum nigdy do wybitności nie aspirowało. To przede wszystkim rozrywka na przyzwoitym poziomie i w takich kategoriach należy tę serię książek oceniać. Toteż oceniam i daję mocne siedem gwiazdek.

© by MROCZNE STRONY | 2024

Moja ocena:

Data przeczytania: 2024-01-23
× 3 Polub, jeżeli recenzja Ci się spodobała!

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki
Obcy. Wyjście z cienia
Obcy. Wyjście z cienia
Tim Lebbon
7/10
Cykl: Kanoniczna Trylogia Obcych, tom 1
Seria: Obcy [Vesper]

Chris Hooper jest głównym inżynierem na Górniczej Orbitalnej Stacji Kosmicznej „Marion”, która eksploruje złoża trymonitu na piaszczystej LV-178. Pracujący na planecie górnicy odkrywają jednak w czel...

Komentarze
Obcy. Wyjście z cienia
Obcy. Wyjście z cienia
Tim Lebbon
7/10
Cykl: Kanoniczna Trylogia Obcych, tom 1
Seria: Obcy [Vesper]
Chris Hooper jest głównym inżynierem na Górniczej Orbitalnej Stacji Kosmicznej „Marion”, która eksploruje złoża trymonitu na piaszczystej LV-178. Pracujący na planecie górnicy odkrywają jednak w czel...

Gdzie kupić

Księgarnie internetowe
Sprawdzam dostępność...
Ogłoszenia
Dodaj ogłoszenie
2 osoby szukają tej książki

Zobacz inne recenzje

Ten przerażający przedstawiciel swojego gatunku odporny, inteligentny, silny i z kwasem zamiast krwi stał się wdzięcznym obiektem filmów z genialną Sigourney Weaver i czarnym charakterem ich literack...

@czytanie.na.platanie @czytanie.na.platanie

Pozostałe recenzje @mrocznestrony

Żywe trupy
ROMERO POWRACA ZZA GROBU

Jestem kolesiem z ery kaset wideo. Wiem, że to niemal prehistoria, że równie dobrze mógłbym pamiętać dinozaury biegające po osiedlu, albo Adama i Ewę świecących gołymi t...

Recenzja książki Żywe trupy
Mickey 7
FACET OD UMIERANIA

W trakcie czytania niektórych książek pojawia mi się taka myśl: to dobry materiał film. Tak jakby Autor pisząc daną historię, już widział ruchome obrazy układające się w...

Recenzja książki Mickey 7

Nowe recenzje

Lato o smaku miłości
Lato o smaku miłości
@iza.81:

Zakładam, że wielu z Was wkurza w książkach naiwność kobiecej postaci. Tu taką znajdziemy. Jednak nie spisujcie tej boh...

Recenzja książki Lato o smaku miłości
Boże, Beata!
Boże, Beata
@aneta5janiec12:

Kiedy dowiedziałam się, że Mateusz Glen napisał i wydaje książkę, byłam jej niezwykle ciekawa! Bo kto nie zna Ciotki z ...

Recenzja książki Boże, Beata!
Aveline Jones i duch z Malmouth
Czy są wśród nas młodzi miłośnicy powieści grozy?
@asiaczytasia:

Dziś mam dla was prawdziwą gratkę dla młodych miłośników literatury grozy. Phil Hickes napisał świetny horror dla dziec...

Recenzja książki Aveline Jones i duch z Malmouth
© 2007 - 2024 nakanapie.pl